Sukienki maxi szukałam już chyba ze dwa lata. Zawsze coś było nie tak - a to krój, a to kolor. Ostatnio widziałam piękną w Zarze - zwiewną, w kolorze brzoskwiniowym lub malinowym (do wyboru), bez ramion, a w pasie zdobiona kamieniami. Nadawało jej to charakteru, ale jednocześnie czyniło całkowicie niepraktyczną. Cena również była mocno przesadzona.
Gdy już zwątpiłam w istnienie idealnej dla mnie maxi znalazłam w H&M tę z dzisiejszego posta. Dzięki skórzanemu wykończeniu, rozporkom i ciekawie wykończonym dekolcie wyróżnia się na tle innych. Zapraszam więc na zdjęcia w sukience maxi z katedrą św. Pawła w tle.



























