Dziś krótko - nowości z kwietnia oraz pierwszej połowy maja. Wiele rzeczy pochodzi z Primarku, w którym grasowałam będąc w Londynie ;)
Zdjęcia są liche, ale mój fotograf jest zajęty, więc musiałam radzić sobie sama przy użyciu biurka i starego aparatu ;) Zresztą to tylko fotki "poglądowe" - kolejce czekają już gotowe stylizacje z wykorzystaniem niektórych nowości, a pozostałe mam w głowie i czekam tylko na słoneczny weekend :)
Today I'd like to show you some new stuff I bought in April and May (so far). Most of them I bought in Primark during my holiday I spent in London.
Sorry for bad quality of the photos but my photographer is busy and I had to cope with this on my own. In the upcoming days I'll show you outfits using new clothes, shoes and accessories.
Modne jest bieganie. Wielu z moich znajomych zaczęło (mniej lub bardziej) niedawno biegać. O ich osiągnięciach na tym polu informują specjalne apki na facebooku ;) W Warszawie bardzo często widzę biegaczy, ale to i tak mała kropla w porównaniu z ich ilością w Londynie. Zwiedzając Hyde Park czułam się jak widz maratonu ;) Ja biegania nigdy nie lubiłam - wolę inne aktywności - ale postanowiłam też spróbować. Po 3 dniach i 9 km nic się w moim nastawieniu nie zmieniło. Wracam na rower. A tymczasem pochmurne zdjęcia z bieżni, w boyfriendach i dresowej bluzie. Ale żeby nie było tak totalnie na luzie, z dodatkiem moich ulubionych białych asymetrycznych szpilek z Zary.
Jogging has been in for a few seasons now. A lot of my friends jog. They publish their jogging achievements on their facebook's wall via special apps. I've never been into jogging myself - I prefer different activities - but 3 days ago I decided to give it a try. 3 days and 9 km later nothing changed in my attitude towards running. I consider it as boring as before. I'm still a bike person. And how about you - are you in the bike or jogging team?
Sweatshirt: New Yorker
Blouses: Promod and no name
Boyfriend jeans: Diesel
Asymmetric heels: ZARA
Belt, bracelet, earrings: no name
Watch: Lacoste
Glasses: Atmosphere
Wróciłam z majówki. Udało się zmieścić w bagażowym limicie, ale przyznam szczerze, że z trudem. Przywiozłam sporo nowych skarbów, a ostatnie kupowałam jeszcze w bezcłowej na lotnisku ;)
Dziś zdjęcia z "zapasów dyskowych". Najbliższe posty będą z Londynu, gdzie pogoda była piękna jak nigdy, ale jednak nie warszawska. To co zastałam dziś w Warszawie przechodzi najśmielsze oczekiwania - lato w pełni! :) Kolory w stylizacji przywodzą (mi) na myśl żar tropików, więc to idealny czas dla nich.
Przede mną jeszcze dwa dni wolne od pracy plus weekend - zapowiada się leżakowanie z komputerem i nadrabianie blogowych zaległości (u mnie i u Was).
I'm back!
I've spent the last few days in London. The weather was beautiful but not as good as in Warsaw today. To my surprise I noticed it's like summertime here. I'll spend the rest of the week sunbathing in my garden reading your blogs.
The colours of clothes in today's post remind me of tropical heat - so it's perfect time for them.
Blouse: Carry
Pants: H&M
Bag: Pull&bear
Heels: Reserved
Bracelets: Zara and New Yorker