Jestem zakupoholiczką. To oficjalne.
W pierwszych dniach zimowych wyprzedaży nabyłam to (co na tamtą chwilę: klik) wydało mi się interesujące i potrzebne. Obiecywałam sobie publicznie, że na tym moje wyprzedażowe zakupy się zakończą. I co?
Jestem zakupoholiczką. To oficjalne.
W pierwszych dniach zimowych wyprzedaży nabyłam to (co na tamtą chwilę: klik) wydało mi się interesujące i potrzebne. Obiecywałam sobie publicznie, że na tym moje wyprzedażowe zakupy się zakończą. I co?
Jeżeli widzieliście zdjęcia z pokazów mody na sezon SS2014 (chociażby Balmain czy Dior) lub zaglądaliście ostatnio do sieciówek, gdzie spomiędzy wyprzedażowych wieszaków nieśmiało spoglądają na nas ubrania z nowej kolekcji, wiecie, że wiosną i latem w natarciu będą pastele. Żadne zaskoczenie - zwykle tak jest o tej porze roku. Nowością natomiast jest, że

Niedziela. Drugi najprzyjemniejszy dzień tygodnia. Tydzień pracy (szkoły) za nami, a nowy ciągle przed. Chociaż pod tym względem i tak sobota jest bezkonkurencyjna. Tak jak każdy inny dzień, niedzielę należy zacząć od kubka dobrej kawy. I wreszcie pierwsza wypada o ludzkiej porze.

Drugi raz z rzędu mam na sobie bluzę sportową, i to zakładaną przez głowę. Rzecz o tyle ciekawa, że ostatni raz nosiłam takie chyba w podstawówce. Owszem, zdarzało mi się nosić rozpinane bluzy z kapturem lub elastyczne (jak ta tutaj),