Dullness doing nothing

Saturday, February 9, 2013

Zima w mieście! Ponownie!
Jak tylko pojawiły się dziury w asfalcie oraz nieśmiałe myśli, że może to już koniec zimy ta wróciła ze zdwojoną siłą! W ciągu jednego dnia w Warszawie napadało śniegu po kostki. Miasto wygląda... bajecznie! W związku z tym wybraliśmy się na krótki spacer do parku - krótki, ponieważ okazuje się, że choć na termometrach temperatura względnie wysoka, to przez wiatr odczuwalna jest znacznie niższa. A moja nowa kurtka-pilotka (nabytek z finału wyprzedaży) nie daje rady niestety na mrozie i takim wietrze. Na pewno jednak będzie idealna na okres przejściowy.
Jacket, skirt - Bershka
Blouse - second hand
Boots, gloves - no name
Scraf, tights - H&M
Bag - Market in Tunisia

only donuts matter today!

Thursday, February 7, 2013

Tłusty czwartek! Czyli startujemy z ostatnim tygodniem karnawału. Ale co tam karnawał, co tam ostatni tydzień - dziś ważne są tylko pączki! :)
Historycznie Tłusty Czwartek był dniem, w którym świętowano odejście zimy i nadejście wiosny. Świętowanie to sprowadzało się do konsumpcji (żadne zaskoczenie) - jedzenia tłustych mięsnych potraw oraz picia wina, zagryzkę stanowiły pączki, ale takie z ciasta chlebowego i nadziewane słoniną! Brzmi ohydnie, co? Pączkami na słodko zaczęto objadać się około XVI w.
Ja zaczęłam objadać się już od rana. Do tej pory zjadłam 4, a to dopiero początek! Mam cały dzień na bicie rekordu. A jak Wasze pączkowe ambicje?


Płaszcz (coat): ZARA
Spódnica (skirt): tally weijl
Bluzka (blouse): Atmosphere
Szalik (scarf): H&M
Paski (belts): New Yorker (różowy/pink), sh (wężowy/snake)
Buty: Ryłko
Torba (bag): Nine West
Rękawiczki (gloves), rajstopy (tights), biżuteria (jewlery): no name

Rise of the stripes

Monday, February 4, 2013


Kopertówka z dzisiejszego wpisu pamięta późne '70 lub wczesne '80. To jedna z niewielu rzeczy po mojej mamie, która ku mojej rozpaczy większość swoich rzeczy zwyczajnie wyrzuciła. Udało mi się "uratować" jedynie dwa skórzane płaszcze, kilka bluzek, swetrów i jedną koszulę. No i dzisiejszą kopertówkę.
Do kopertówki dobrałam frędzlową spódnicę i szpilki z takim samym frędzlowym wykończeniem. Tym razem zdjęcia z domu :)











Spódnica (skirt): H&M
Bluzka (blouse): no name
Szpilki (heels): ALDO Rise
Kopertówka (clutch): vintage
Zegarek (watch): Roberto Cavalli
Biżuteria (jewlery): no name

I'm not Cinderella (new in)

Friday, February 1, 2013

Ogólnie nie lubię wyprzedaży ze względu na panujący w sklepach obrzydliwy tłok i jeszcze bardziej obrzydliwy bałagan. Mimo to w styczniu wybrałam się na drugą rundę wyprzedażowych zakupów (pierwsza była po świętach), która ograniczyła się do dwóch sklepów.

Do H&M weszłam w zasadzie tylko po to, by zobaczyć dwie sukienki z nowej kolekcji, które zaciekawiły mnie z wystawy. Przeceny w tym sklepie omijałam zawsze wielkim łukiem - mam wrażenie, że przeceniają tam najgorsze modele, brzydkie i słabej jakości. Tym razem jednak miło mnie zaskoczyli. Znalazłam tam dwie pary ciekawych, dobrze skrojonych spodni za grosze. Jedne mienią się jak hologram, a drugie przypominają piżdżamę. Kupiłam też frędzlową spódnicę, torebkę-mydeliczkę, która mieni się ferią barw i futro. Futro pojawiło się już na blogu (klik). Tyle z działu przecen. Sukienkom, które skusiły mnie do wejścia do sklepu niestety się nie oparłam - jedną już znacie (klik), drugą poznacie niebawem ;)

Drugi sklep, który odwiedziłam to Zara, którą bardzo lubię za asortyment - dobry zarówno w regularnej sprzedaży, jak i w sezonie przecen. Co mnie jednak wkurza niemiłosiernie to nieopisywalny wręcz bałagan (mało powiedziane, ale nie będę Wam tu bluzgać) podczas przecen. Rzeczy są pomieszane, walają się po kątach, są brudne, porwane... I jeszcze to masowe kupowanie i wystawianie z zawrotną marżą na Allegro... Co to w ogóle jest? Ale mniejsza o to teraz. Wynalazłam w Zarze kapelusz i jeansowe dzwony (które już niebawem w stylizacji) oraz buty. Dużo butów :) Uwielbiam Zarowe buty - są ładne i wygodne, mogę je kupować w ciemno, bez mierzenia, bo trzymają rozmiar. Poza tym nic się im nie dzieje. W regularnej sprzedaży bywają drogie, ale podczas wyprzedaży ceny są sensowne, a czasami nawet śmieszne. Dałam się ponieść i wyniosłam kilka par - asymetryczne czółenka, botki ze złotymi ćwiekami, kozaki z cholewką w stylu Givenchy (a w każdym razie mi się tak kojarzą) i czarne, do bólu zwyczajne, baletki. Sporo, wiem, ale...

NIE JESTEM KOPCIUSZKIEM ŻEBY CIESZYĆ SIĘ Z JEDNEJ PARY BUTÓW ;)










Buty (shoes), kapelusz (hat): ZARA
Reszta (rest): H&M

dreams in winter cold and white

Tuesday, January 29, 2013

W sezonie jesienno-zimowym ćwiekami nabite było wszystko - buty, kurtki, czapki, a nawet staniki), a skóra noszona była bez względu na okazje. Jestem pewna, że elementy te (zwłaszcza skóra) jeszcze długo nas nie opuszczą, ale w sezonie wiosennym powoli ustępują miejsca geometrii, bieli (i czerni z bielą) oraz wyraźnym wzorom. Powiem szczerze, że cieszy mnie nadchodząca zmiana. Lubię rockowe ciuchy - skórzany płaszcz nosiłam przez całe liceum, pierwsze skórzane spodnie kupiłam na długo zanim stały się modne, a lateksowe legginsy z dzisiejszego posta dostałam w prezencie 3 lata temu. Jednak, gdy co druga mijana na ulicy dziewczyna ubrana jest w ćwieki od stóp po czubek głowy, niczym fanka metalu lub punka, których nigdy nie słuchała i słuchała nie będzie, zaczyna to być nieautentyczną przesadą. Skórze i ćwiekom mówię tak, ale z umiarem. Chyba, że jest się fanem gatunku. Oczywiście moda powinna czerpać z subkultur, ale w formie ubrania, a nie przebrania. Dlatego nigdy nie zobaczycie tu bluzki z rottweilerem, pitbullem czy innym wilkiem. Zostawiam je dla zawodników MMA ;)
Dziś stylizacja z pogranicza starego i nowego, łącząca odchodzącą ćwiekową przesadę z nadchodzącą geometrią.



Kurtka (jacket): ASOS
Legginsy (leggins): Armani Exchange
Bluzka (blouse): Bershka
Czapka, szalik, rękawiczki (cap, scarf, gloves): H&M
Buty (boots): ZARA
Okulary (glasses): Dolce&Gabbana
Kolczyki (earrings): Red Rubin
Zegarek (watch): Lacoste
Bransoletka (bracelet): Mohito

A jako wisienka na torcie, dla wszystkich fanów ćwieków, trochę "mrocznej" muzyki z dobrym tekstem.
As a icing on the cake a piece of great dark music.