Total pastel winter look

Wednesday, December 19, 2012

Odkąd w zeszłym roku zaopatrzyłam się w śniegowce nie przeszkadza mi śnieg i mróz. To najlepsze buty na zimę jakie miałam i jakie kiedykolwiek będę miała ;) Przypominają trochę pamiętne Relaxy? Pewnie tak, ale nie dbam o to. Liczy się tylko to, że drugi sezon nie marzną mi stopy. Wszystkie inne tzw. "ocieplane" kozaki poszły w zapomnienie - swoje 5 minut mają w listopadzie i w marcu. W pozostałe zimowe miesiące najczęściej wybieram śniegowce. Tak mi dopomóż ;)
Dziś odsłona pierwsza - śniegowce fioletowe - w towarzystwie mięty. A sweter - nigdy go nie lubiłam - zdecydowałam się wreszcie założyć, po latach zalegania w szafie i unikania kosza na śmieci.



Kurtka (jacket): Atmosphere
Spodnie: ZARA
Sweter (sweater): (Levis) second hand
Torebka (bag): Lacoste
Pasek (belt): second hand
Rękawiczki (gloves): no name
Szaliki (scarfs): no name
Czapka (cap): second hand
Buty (boots): e-bay


Umbrella

Monday, December 17, 2012


Uwielbiam kolor czerwony! Niezależnie co aktualnie jest promowane - pastele, burgund, czy karmelowy, ja wybieram czerwień. Zawsze, gdy wchodzę do sklepu moją uwagę przyciągają rzeczy właśnie w czerwonym kolorze. I nieważne co to za rzeczy - bluzki, kurtki, spódnice, buty, parasole, czy nawet okładki zeszytów ;)

Poniższe zdjęcia zrobione zostały jeszcze w Paryżu - w parku, nieopodal hotelu w którym się zatrzymaliśmy. Na dwóch ostatnich możecie zobaczyć parasol, który kupiłam w Paryżu. Po tym jak zmokłam w Wersalu zdecydowałam się na zakup tej praktycznej pamiątki - bardzo przydała się ostatniego dnia. Parasol został kupiony w sklepie Pylones. Nie wiem czy firma ta jest Wam znana - ja pierwszy raz spotkałam się z nią właśnie w Paryżu, gdzie wydawała się być naprawdę popularna. W wolnej chwili, w ramach rozrywki, polecam wejść na ich stronę: (kilk). Mają w ofercie świetne, bajecznie kolorowe i prześmieszne rzeczy. Parasole były w różnych wersjach kolorystycznych - ja oczywiście wybrałam czerwony ;)

A dziś, chociaż zima, pada deszcz. W pewnym sensie post wpisuje się więc w klimat.












Sukienka (dress): Solar
Buty (hells): Mohito
Torebka (clutch): no name
Naszyjnik z zegarkiem (necklace with watch): stary, nakręcany marki Czajka wylicytowany na e-bay (old, manually, wound watch that I've bought on e-bay)
Płaszcz (coat): Allegro
Okulary (glasses): CK
Parasolka (umbrella): Pylones


Baroque. Only in Versailles.

Saturday, December 15, 2012


Podczas pobyty w Paryżu jeden dzień poświęciliśmy na wycieczkę do Wersalu.
Wersal to spokojne miasteczko na obrzeżach Paryża, jednak chyba każdemu miejsce to kojarzy się przede wszystkim (a może wyłączenie) z królewskim pałacem oraz kompleksem ogrodowo-parkowym. Miejsce to jest chyba najwspanialszym i najokazalszym dziełem francuskiego Baroku, symbolem monarchii absolutnej. Rozmach i przepych z jakim zostało wykonane wręcz zwala z nóg.
Pałac robi imponujące wrażenie - tak z zewnątrz, jak i od środka. Mieści się w nim 700 pomieszczeń, ale dla turystów udostępnionych zostało "jedynie" 120. Wszystkie wręcz kipią bogactwem. Z każdej ściany i sufitu na turystów spoglądają liczne wizerunki monarchów oraz malowidła przedstawiające sceny z ich życia. Każdy detal dopracowany jest w najdrobniejszych szczegółach, wszystko ocieka złotem.
Mnie najbardziej (pewnie każdego) zachwyciła Galeria Zwierciadlana - pomieszczenie mające 74 metry długości i 10 metrów szerokości, którego sklepienie ozdabiają malowidła ukazujące największe zwycięstwa Francji. W pomieszczeniu tym jest 17 ogromnych okien, które wychodzą na park - okna te odbijają się w takiej samej liczbie luster na przeciwległej ścianie. Efekt piorunujący. Tego się nie da opisać.
Natomiast najbardziej rozbawiła mnie jadalnia - nie samo pomieszczenie, ale sposób korzystania z niej. Otóż przy stole spożywała posiłek jedynie para królewska. Księżne oraz książęta siedzieli na oddalonych od stołu pufach jako widzowie, a za nimi stali pozostali gapie - czy byli to mieszkańcy dworu czy również "chętni" z ulicy - nie doczytałam ;)
Co się zaś tyczy terenu otaczającego pałac to jest on nie mniej imponujący. Park wersalski zajmuje 800 ha, w nim jest ogród o wielkości 250 akrów. Po wyjściu z pałacu na tarasy nie widać końca parku. Ja widziałam to miejsce na początku zimy i chociaż zieleniła się już tylko trawa i niektóre drzewa to byłam pod ogromnym wrażeniem. Jestem szalenie ciekawa jak to miejsce wygląda wiosną lub latem - musi być magiczne!

Co do stroju to uznałam, że będąc w Wersalu trzeba postawić na barokowy przepych. Oczywiście na ile pozwalają ramy wycieczki i zwiedzania. Sami rozumiecie, że nie jest to max barokowej stylizacji, ale na tle turystów i tak wyglądałam cokolwiek inaczej ;)









I zdjęcia wewnątrz pałacu.

Photos inside the palace.







Żakiet (jacket): ZARA
Gorset (corset): H&M
Spódnica (skirt): ZARA
Szpilki (heels): Mohito
Torebka (clutch): Reserved
Biżeteria (jewlery): no name

with the Eiffel Tower in the background

Thursday, December 13, 2012


Spacerując Polami Elizejskimi, malowniczymi uliczkami Montmartre czy Saint Germain, jeżdżąc metrem, przesiadując w licznych brasserie przy kawie i rogalu lub w małych restauracjach przy pot-au-feu ;) lub kaczce w winie widziałam wiele Paryżanek. Z tego co zauważyłam nie ubierają się one przesadnie ekstrawagancko - chyba, że za ekstrawagancję uznamy noszenie szpilek czy baletek, gdy temperatura oscyluje w granicy +5 stopni. A jako nakrycia głowy noszą berety! Z antenką! :) A najbardziej cieszą oko Paryżanki w beretach te na oko czteroletnie - o tak, dzieciaki wyglądają w nich bosko! Berety są nieodłącznym elementem paryskiej scenerii również z tego względu, że w centrum miasta można je kupić niemal na każdym rogu. Pod turystów? Oczywiście, że tak. Bo kto nie kojarzy Paryża mniej więcej w ten sposób: (klik)

Jak wspomniałam Paryżanki i Paryżanie nie zwracając uwagi na panującą aurę noszą się dość lekko. Ja bym zamarzła. Dlatego na poniższych zdjęciach rządzą kalosze w parze z grubymi skarpetami oraz futrzany toczek i rękawiczki. Kurtkę zdjęłam tylko na chwilę. Ja nie z tych co marzną dla wyglądu - nawet w Paryżu! ;)













Sweter (waterfall sweater): Orsay
Golf (turtleneck blouse): Gatta
Skórzane spodenki (leather shorts): Kappahl
Kalosze (wellies): Decathlon
Komin (scarf): Cubus
Futrzana czapka i rękawiczki (fur cap and mittens): Atmosphere

Paris Mon Paris

Monday, December 10, 2012

"Paryż jest zawsze dobrym pomysłem" - Audrey Hepburn
Więcej dodawać nie trzeba. Zostawiam Was z (za) duża ilością zdjęć. Odsłona pierwsza: zwiedzanie.

Ps. Kolejne posty również z i o Paryżu :)






















Thanks for watching.
Next posts I'm back to presenting outfits.